illusions
Use Your Illusions
godz: 18:34 data: 2008.09.26
Przeprowadzka

Przegięli chuje. Ponad tygodniowy downtime z jebanym wstawionym z automatu komunikatem "prace administracyje". Jak ja nienawidzę takiego braku profesjonalizmu połączonego ze słowiańskim cwaniactwem, kurwa! Mam nadzieję, że nie zobaczycie ani, kurwa, grosza od reklamodawców, których banery mają oglądać moi, kurwa, czytelnicy. Znaczy czytelniczki. W każdym razie - to tyle jeśli chodzi o moją przygodę z eBlogiem. Od tej pory możecie znaleźć mnie tutaj.

Komentuj(0)


godz: 03:34 data: 2008.09.17
Cyjanek

"No pussy in Metallica" - raczyła zauważyć Sharon z Within Temptation, schodząc ze sceny. Za to w Within Temptation cztery cipy, chciałoby się dodać...

Miesiąc temu byłem na Pukkelpop w Hasselt. Tzn. Pukkelpop to za dużo powiedziane, bo chodziło mi oczywiście tylko o koncert Metalliki, a przy okazji zobaczyłem Stereophonics (takie se) i właśnie Within Temptation. Rozczarowałem się, bo wcześniej widziałem ich jeden czy dwa klipy na YouTube i nawet mi podchodziło. Ale na samym koncercie okazało się, że na Eurowizję się nadają, a nie na rockową scenę. Laska się mizdrzyła, klaskała i próbowała imitować headbanging anemicznie, łysole też udawali headbanging, a po scenie biegali jak cioty... Ble... A że dupa z niej fajna to insza inszość.

Koncertem M. też jestem lekko rozczarowany. Tzn. chłopaki zajebiście zagrzmocili, ale miałem wrażenie, że publiczność dała dupy. Festiwalowa zbieranina neo-rockowych śmieci, a nie fani hard & heavy. I przez cały, kurwa, koncert sam piórami trzepałem, może jedna albo dwie osoby głową trochę pokiwało. Ale mogło być też tak, że miałem pecha i po prostu stałem w chujowym miejscu, bo na filmikach z koncertu widziałem, że były młynki i gdzieś tam ludzie szaleli. No ale nie te wrażenia, nie te... A może to ja już nie ten?...

Wkrótce nowa pływa w każdym razie. W zezwiązku z czym nie może się tu obejść bez tego:



Sama Belgia mnie urzekła. Ludzie mili i uśmiechnięci... inny świat. W hotelu traktowali mnie jak noworuskiego... Czyli w końcu, kurwa, normalnie.

Podróże zaczynają mnie męczyć. Busy, samoloty, pociągi... Ileż, kurwa, można... Frequent, kurwa, flyer się znalazł... Część podróży minęła fajniutko z Nadine, Niemką na tyle uprzejmą, że zapamiętała nawet moje imię. Też Cię pamiętam. ;)

Potem powrót na polski grunt i już na dzień dobry wkurwienie... Rynsztok Europy, kurwa jebana mać, no. Spierdalać mi stąd trza!

Dzisiaj jestem w nastroju refleksyjno-melancholijnym. Znaczy wczoraj. Znaczy jest 3 w nocy, więc sam, kurwa, nie wiem. Mam 31 lat i świat nie leży u moich stóp. Ile czasu sobie jeszcze dać? Czy robić cokolwiek, czy się zachlewać? Nie będę mrówczyć. Albo przyjdzie samo, albo chuj z tym wszystkim. Zamknę oczy i świat zniknie. Przejrzałem swoje opowiadania sprzed 10-12 lat. Dziwne uczucie - moje, a jakby nie moje. Swojskie i obce jednocześnie. Przewertowałem pamiętnik - no mądre rzeczy w sumie bazgrałem, ale co z tego? Gorzko skonstatowałem, że gdybym miał trochę samozaparcia i codziennie ćwiczył na tej jebanej gitarze od momentu, kiedy ją cztery lata temu kupiłem, to nie ma bata - dzisiaj potrafiłbym już grać. A nie potrafię.

Nie wiem, jakaś taka rezygnacja. Jakiś wzmożony brak poczucia więzi ze światem. Jakieś takie "wypierdalać mi wszyscy za horyzont".

Przypomniałem sobie cytat ze "Środy popielcowej", który w "O miłości i innych demonach" wpisała mi Justyna w ramach dedykacji:

Ponieważ nie mogę mieć nadziei, że powrócę znów
Przeto cieszę się musząc mieć coś
Z czego mógłbym się tu cieszyć (...)
I proszę Boga, żeby sie zmiłował
I proszę, żeby wolno mi było zapomnieć
To wszystko, o czym z sobą zbyt często rozmawiam
Zbyt często błądząc


Nie wiem, czy słowo w słowo, ale jakoś tak. Trafiła cipka, ale przecież chyba nie znała mnie aż tak dobrze? Przecież nie dałem jej się tak poznać? Przecież nie wiedziała...

To jeszcze jeden drinio, nie? Co tak będę o suchym pysku siedział i się produkował...

Jestem. W ogóle to dzisiaj mam dzień bez WoW. Zapomniałem zrobić przelew, zablokowali mi kartę kredytową, Blizz nie miał jak ściągnąć abonamentu i dupa. Ale jutro powinni odblokować.

Ostatnio trochę popracowałem, więc z głodu na razie nie umrę, ale... sam widzę, jak bardzo zacząłem tę swoją sferę zawodową olewać. Prędzej, czy później mi się to wszystko jebnie. Na równi pochyłej jestem - mówiłem już, nie? I nie robię nic twórczego. Nic. Nic. Nic. Jeść, pić, rżnąć, grać w WoW... pomiziać koty od czasu do czasu.

Jeszcze rok z haczykiem i będę mógł sprzedać chatę. Mam przeczucie, że to będzie moment przełomowy. Takie moje "teraz albo nigdy". Poszukiwaczem zostanę. Czego? Chuj wie w sumie. Wyspy swojej może. Swojej oazy spokoju, gdzie na śmierć będę czekał z pogardliwym uśmiechem, a nie wiecznie czymś niepokojony. Death Magnetic, eh?

Komentuj(0)


godz: 23:19 data: 2008.07.26
Zaczerpnąć dłonią

Przerwa w WoW, sushi nabiera temperatury, można coś tam skrobnąć...

Kurwa, se przed chwilą duży palec lewej nogi drzwiami od lodówki dziabnąłem, no... Boli jak skurwysyn...

Się nagle Małgorzaty zaczęły odnajdywać - no proszę, proszę... Casting niedługo będę musiał zrobić. :] A tak naprawdę sam przecież nie wiem, czego chcę... Dobrze mi się singluje i dba tylko o siebie, czasami gdzieś tam nachodzi człowieka potrzeba bliskości, ale przecież to jakieś wpojone socjalnie gówno tylko... Wszystkie argumenty przemawiają przeciw. Siebie kochać, tylko siebie. I dla siebie być dobrym.

KBK 16 lipca urodzili Gabriela Szatana. Tak, to drugie imię to mój skromy wkład. ]:->

P. the Fucking Bitch urodziła dwa dni wcześniej. Mierzi mnie to kobiece wyrachowanie - o, jak mnie mierzi. Mnie nie dało się urobić, zegar biologiczny tykał, więc złapała sobie jakiegoś pantofla rozpłodowego. I dobrze. Dobrze, że ja się nie dałem w nic wpuścić, bo że rozum mi wtedy odjęło, to niestety fakt. W każdym razie życzę jej wszystkiego najgorszego - co się będę okłamywał.

A właśnie, Małgorzatom z bachorami też dziękujemy. To ja mam być centrum wszechświata, a jak jest dzieciak, to nie przejdzie. I jeszcze - z postanowieniem nieprzywoływania nowego życia na ten świat poświęcać na nieswoje geny czas, energię i kasę? No fucking way!

Zacząłem sobie popijać znowu. Udowodniłem CBDU, więc można się truć dalej. Różnicy w bystrości umysłu nie zauważyłem, a szum we łbie przyjemny i micha się cieszy z niczego. A jeśli chodzi o uzależnienie... to już WoW bardziej. Ale co tam. Wszystko dla człowieka, a sieroty prowadzące tzw. zdrowy tryb życia też zdechną jak psy. Tak swoją drogą, to na własne potrzeby nazywam życie "umieraniem". Bo do tego to się w zasadzie sprowadza.

Fundamentalna kwestia to kasa. Frustruje mnie to, że umysł mam otwarty, a tu takie durne ograniczenie. I będę uważał się za biedaka, dopóki nie będzie mnie stać na spełnienie każdej zachcianki. I tu nie chodzi o materializm, tu chodzi o możliwości. Uduchowiony Ilsio budzi się któregoś poranka tudzież popołudnia i ma, powiedzmy, ochotę napisać wiersz na szczycie w Andach w towarzystwie, kurwa, kondorów. I to ma być, kurwa, do zrealizowania w mgnieniu oka! Jeden telefon, za pół godziny prywatny samolot niesie mnie tam, gdzie trzeba. Tak to ma wyglądać. W przeciwnym razie - jeb się, życie, bo jesteś gówno warte; będę cię trwonił na picie i marzenia.

A skoro jesteśmy w temacie frustracji. Ostanio sobie na YouTube zapodawałem fragmenty z różnych filmów Koterskiego, głównie z "Dnia świra" i "Nic śmiesznego". Jak ten człowiek mnie rozumie! Kurwa, jak on mnie rozumie! Jak on tę całą rzeczywistość widzi! WIDZI! No przecież taki "Dzień świra"! No mój, kurwa, dzień! Ja też śpię z zatyczkami w uszach! Ja też mam "rytuały" przy parzeniu kawy! Ja też się użeram z całym tym kurewskim otoczeniem o pierdoły, które nie powinny nawet promila mojej uwagi zajmować! (W tej chwili szczeka pies sąsiadów. Dżizus-kurwa-ja pierdolę...) No właśnie takie rzeczy... Małgorzato!



"I rozjarzam się na mgnienie w uśmiechu z tych, co to, trzeba mieć ten polor we krwi, żeby zmieścić bez pośpiechu pozdrowienie, mimo energicznego pośpiechu przecież". :D

Kiedyś kupiłem wszystkie dostępne na DVD filmy Koterskiego -- teraz brakuje mi jeszcze tylko "Porno" i "Wszyscy jesteśmy Chrystusami".

Podobał się rancik, kurwa? Zresztą, co mnie to obchodzi...

Komentuj(9)


godz: 02:11 data: 2008.07.4
No mercy on the battlefield...

Więc tak... (Przy okazji - nie dajcie sobie żadnym kretynom wciskać, że się, kurwa, nie zaczyna wypowiedzi od "więc". Się zaczyna). No więc tak: byłem se dziś (znaczy technicznie już wczoraj, ale dla mnie jeszcze dziś :P) na koncercie Suzanne Vegi. Mniam rudzielec - łykam ją bez przeżuwania. Ale organizator taką wiochę zrobił z wyczytywaniem wszystkich sponsorów, że bania mała... A wioskowa publiczność się jeszcze rwała do klaskania sponsorom w podzięce. Bo sobie debile nie zdają sprawy, że płacąc za bilet zafundowali jeszcze małe co nieco "sponsorom". Kurrrrrwa, no przecież Europa powinna się od tego całego bałkańsko-słowiańskiego bydła 5-kilometrowym pasem zasieków odgradzać, a nie przyjmować "nas" z otwartymi ramionami... Ale Zuźka i tak wymiata - nawet w gównianym amfiteatrze i przed piknikową publicznością pokazała klasę. Howgh.

Teges, konto ills@o2.pl poszło się jebać, jakby co. Nie logowałem się od iks czasu, więc wzięli i skasowali. Wasze listy miłosne przepadły. Bo nie wyobrażam sobie, żeby nie było tam ton listów miłosnych. Nie no, musiały być. Więc sory-Batory. Listu od Małgorzaty na szczęscie tam nie mogło być, bo jeszcze wtedy nie wiedziała, że ma się odnaleźć.

Albo mi się wydaje, albo mój hiphopowy sąsiad z buzującymi hormonami znów szwenda się po strychu ze swoją laską. W związku z czym zaraz będzie trzeba iść sprawdzić i ewentualnie zrobić pobudkę jego starej. Garsonierę sobie znalazł...

W ogóle to wkurwia mnie sama obecność sąsiadów. Nigdy, kurwa, nie mogę się wyspać, bo zawsze gdzieś coś się dzieje. Powinienem mieć wyspę. Mówię "wypierdalać" i wszystko wypierdala - łącznie z fauną i florą. Albo jakąś farmę na australijskim odludziu. No coś w tym guście w każdym razie.

Jakiś miesiąc temu doszedłem do wniosku, że koty też najlepiej będzie oddać. Do ogródka się gnojki małe nadają, nie do mieszkania. Potrafią obrócić wszystko w perzynę - OK. Uwiązałem się, kurwa - OK. Ale jak chcę mieć spokój, to muszę je terroryzować, a to bez sensu przecież. Na razie czekam, aż znajdzie się ktoś sensowny, żeby je wziąć, ale jak mnie kiedyś nerwy poniosą, to oddam do schroniska i tyle. Ach, bezduszny jestem, nie? I nieczuły. I nieodpowiedzialny. I fuck you.

Małgorzato, gdzie jesteś?!


A, i jeszcze scyzoryka sobie szukam. Tym razem nie będzie to Victorinox... Nie wiem, co to jest, ale nad stronami z nożami, mieczami i innym żelastwem potrafię się ślinić godzinami...

Komentuj(6)


godz: 16:24 data: 2008.06.25
Leasing vs renting

Z basha:

Matty: Hmm
Matty: A little bored this afternoon
Matty: Thought i'd do an exercise on leasing versus renting
UG: indeed
Matty: Paul Macartney is my subject
Matty: I note according to reports he paid 49million dollars to heather mills for 5 years or marriage?
Matty: Assuming he got sex every night during their 5 year relationship (which lets be honest, probably didnt happen) it would end up costing him $26,849 per time.
Matty: Heather aint exactly the best looking bird
UG: then he's a dumbfuck :)
Matty: Now i also note, Elliot Spitzers call girl, Kristen, an absolute stunner with a body like no other, charges $4,000 an hour. For anything..
Matty: Had Paul McCartney 'employed' Kristen for 5 years, he would've paid $7.3 million for an hour of sex every night for 5 years (a saving of $41.7 million).
Matty: Value-added benefits are: a 22 year old hot babe, no begging, no coaxing, never a headache, plays all requests, ability to put BOTH legs around you (!!!), no bitching and complaining or 'to do' lists. Best of all, she leaves when you're done, and comes back when you ask her. All at 1/7th the cost, with no legal fees
Matty: Sometimes renting makes far more sense..

Mah maaaan!

Komentuj(2)


godz: 18:35 data: 2008.06.19
Feels fuckin' good!

15 sierpnia 2008, Hasselt, Belgia. Bilet jest, loty zarezerwowane. Let the fuckin' countdown start! To będzie już szósty. Od jakichś dwóch miesięcy nie piję. Powód 1: trzeba niektóre sprawy na trzeźwo ogarnąć. Powód 2: przyda się okres detoksu organizmowi. Powód 3: po raz nie wiem, kurwa, który udowodnić sobie i wszystkim dookoła, że moja wola jest silniesza od wszelkich gówien. I jest. Trochę chujnia tylko, bo cały czas śpiący łażę - pewnie coś z ciśnieniem. Ktoś widział Małgorzatę?

Komentuj(2)


godz: 19:03 data: 2008.06.17
Moja Małgorzata

Dobra, czas poszukać sobie swojej Małgorzaty. Moja Małgorzata ma:
- być demonem seksu na moją wyłączność;
- prać, gotować, sprzątać i w ogóle dbać o mnie;
- ubóstwiać mnie za wszystko i we wszystkim;
- pojawiać się na moje zawołanie;
- znikać na moje zawołanie;
- antycypować moje zawołania;
- wierną mi być;
- tolerować moje upodobanie do przygód i zachęcać mnie do nich, (ale bez nachalności).

Teges, to chyba nie są wygórowane żądania, nie?

Komentuj(5)


godz: 13:50 data: 2008.03.23
Świąteczny minirant

"Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy zdrowia i opieki Zmartwychwstałego Pana". :D

Kiedyś tam zabrakło lwów i teraz co? Teraz katościerwo wystawia łeb z każdej dziury, żeruje na idiotach i wkurwia myślących - po pierwsze primo stekiem bzdur, na których ciągnie od lat, a po drugie primo podwójną moralnością. A dzieciaki nadal prowadza się do kościoła, mimo że są tam narażone na realistycznie przedstawione krwawe sceny (o zboczeńcach w sutannach nie wspominając). A Biblia nadal nie jest opatrywana ostrzeżeniami typu "explicit content" i, co więcej, nadal nie stoi na półce z fantastyką.

Komentuj(1)


godz: 16:40 data: 2008.03.13
Je t'aime

Normalnie, kurwa, ciary przechodzą.



D'accord, il existait
D'autres façons de se quitter
Quelques éclats de verre
Auraient peut-ítre pu nous aider
Dans ce silence amer
J'ai décidé de pardonner
Les erreurs qu'on peut faire
à trop s'aimer
D'accord souvent la petite fille
En moi souvent te réclamait
Presque comme une mère
Tu me bordais, me protégeais
Je t'ai volé ce sang
Qu'on aurait pas dû partager
à bout de mots, de ríves
Je vais crier

Je t'aime, je t'aime
Comme un fou, comme un soldat
Comme une star de cinéma
Je t'aime, je t'aime
Comme un loup, comme un roi
Comme un homme que je ne suis pas
Tu vois, je t'aime comme ça

D'accord, je t'ai confié
Tous mes sourires, tous mes secrets
Míme ceux, don't seul un frère
Est le gardien inavoué
Dans cette maison de pierre
Satan nous regardait danser
J'ai tant voulu la guerre
De corps qui se faisaient la paix

Je t'aime, je t'aime
Comme un fou comme un soldat
Comme une star de cinéma
Je t'aime, je t'aime, je t'aime, je t'aime, je t'aime, je 'aime
Comme un loup, comme un roi
Comme un homme que je ne suis pas
Tu vois, je t'aime comme ça
Tu vois je t'aime comme ça

Komentuj(1)


godz: 20:30 data: 2008.03.5
Oh do I?

Dojrzewam. Pod koniec 2009 r. będę mógł sprzedać to jebane mieszkanie. Sprzedać i ruszyć w nieznane. Ciekawe, czy to dojdzie do skutku.

Było, ale muszę sobie powtarzać:

THIS I KNOW

forgot the message to the world
lost in the rhythm of Bolero
left with a pocketful of stones
to feel the sun and greet the kennel

all things that come are things that go
this I know


November 24, 2002

A Charles Manson siedzi w Corcoran i następne przesłuchanie w sprawie warunkowego wyjścia ma w 2012. I co ja na to?

Komentuj(0)




Strona Główna | Księga Gości | O mnie | Archiwum | Sznurki



Menu
Strona Główna
Księga Gości
O mnie
Archiwum
Sznurki

Archiwum

2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień


/Dzisiaj
Odsłon
2, znak2=Użytkowników
2, znak2=/W tym miesiącu
Odsłon
2, znak2=Użytkowników
2, znak2=/W tym roku
Odsłon
240, znak2=Użytkowników
230, znak2=/wszystkich
Odsłon
4581, znak2=Użytkowników
3616, znak2=